Strona główna
Nowości
Rafał Janczak
Zespół
Sponsorzy
Kalendarz
Samochód
Fotografie
Video
Media
Kontakt
Sezon 2010
Sezon 2009
Sezon 2007
Sezon 2006
Sezon 2005
Sezon 2003
Sezon 2002
 

Informacje 2011:

- Po Rajdzie Koszyc
- Po Rajdzie Polski
- Po Rajdzie Dolnośląskim
- Przed Rajdem Rzeszowskim
- Po Rajdzie Bohemii
- Po Rajdzie Karkonoskim
- Przed Rajdem Karkonoskim
- Po Rajdzie Cesky Krumlov
- Przed Rajdem Cesky Krumlov
- Po Rajdzie Świdnickim

R.Janczak i T.Sadlik po 26 Rajdzie Karkonoskim

Rafał Janczak - "Przepiękny Rajd Karkonoski zakończył się dla nas pierwszym od pięciu lat powrotem do domu już po pierwszym dniu... Po optymistycznie nastrajającym odcinku testowym, który pozwolił nam zapomnieć o czeskich przygodach sprzed 2 tygodni, złapaliśmy elegancki "feeling", ale już pod koniec OS1 spotkała nas niemiła niespodzianka bo C2-ka przestała reagować na gaz. Na szczęście było to na zjeździe w dół, więc doturlaliśmy się do mety odcinka, za którą odkryliśmy pękniętą malutką, plastikową rurkę - niestety, jedną z najważniejszych w aucie, bo doprowadzającą paliwo od pompy do silnika. Praktycznie się poddaliśmy, czekając na serwis ale okazało się, że da się coś zrobić z wkładu do długopisu, więc mocno spóźnieni ruszyliśmy na OS2, wpadając na PKC 6 minut po naszym czasie. Dopiero 10 sekund przed zielonym światłem byliśmy gotowi do jazdy "trybem os-owym". Po paru kilometrach przekonaliśmy się że na takich odcinkach jak Karpniki, nie można pozwolić sobie na najmniejszą dekoncentrację, a taka się nam przytrafiła w momencie, gdy znów poczuliśmy zapach paliwa, co prawdopodobnie oznaczało że nasza "prowizorka" przestaje działać i że zaraz staniemy.


Foto: Maciej Niechwiadowicz

Jednak zanim to nastąpiło przyciąłem zakręt z bardzo podchwytliwym murkiem, od którego naszego MAX-a odbiło i po uderzeniu w solidnš donicę tyłem Citroena otwarliśmy sobie bramę po przeciwnej stronie drogi i tak wykonaliśmy perfekcyjne parkowanie. Mimo tak gwałtownego "manewru" właściciel posesji okazał się bardzo wyrozumiały i pomógł nam nieco się "ogarnąć", przez cały czas dbając o nasze dobre samopoczucie. Z tego miejsca jeszcze raz dziękujemy Panu X.Y! Na drugim przejeździe tego odcinka zauważyliśmy, że "nasz" murek ma ogromny dar przyciągania i o ile czołówka tylko odbijała się od niego szczęśliwie jadąc dalej to naszemu przyjacielowi z klasy N3, Piotrkowi Krotoszyńskiemu już to się nie udało, i tylko dzięki naszemu wcześniejszemu "sprzątnięciu donicy" konsekwencje ich błędu nie były tak dotkliwe. My mamy nadzieję, że limit przygód na sezon 2011 już wykorzystaliśmy i nie dotrzymaliśmy obietnicy złożonej naszym mechanikom, że po tym rajdzie odpoczną. Dlatego przepraszamy Wieśku, Pawle, Bartku, Marcinie i Arku - równocześnie dziękując za to co do tej pory zrobiliście. Przed Rajdem Rzeszowskim planujemy start w łaskawej dla nas w zeszłym roku Bohemii, jakkolwiek tradycyjnie bez Tomka, któremu ten rajd koliduje z pierwszymi urodzinami synka.